Cedrus Sroki Łódź podzieliły się punktami z Rugby Club Hradec Kralove W sobotnim spotkaniu rozegranym na boisku MOSiR przy ul. Karpackiej padł remis 24:24. Kibice obejrzeli wyrównany, emocjonujący mecz pełen zwrotów akcji, a dodatkowym atutem były doskonałe warunki do gry: słoneczna pogoda i bezchmurne niebo.

Lepiej rozpoczęli gospodarze. Pierwsze przyłożenie zdobyli blisko linii bocznej, jednak nie wykorzystali podwyższenia i objęli prowadzenie 4:0. Goście szybko odpowiedzieli. Richard Gach przyłożył piłkę między słupkami, a Ladislav Cintler pewnie podwyższył, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 6:4. Chwilę później zawodnicy z Hradca Kralove dołożyli kolejne
przyłożenie wraz z podwyższeniem i na przerwę schodzili z ośmiopunktową przewagą. Środkowa faza meczu należała do Czechów. Goście imponowali siłą oraz dobrą organizacją gry. Łodzianie bronili się ambitnie, lecz w akcjach ofensywnych popełniali zbyt wiele błędów i tracili piłkę. Hradec skutecznie wykorzystywał przewagę fizyczną oraz większe doświadczenie. po przerwie obraz spotkania zaczął się jednak zmieniać. Sroki wróciły do gry dzięki twardej obronie i coraz odważniejszym akcjom w ataku. Gospodarze zdobyli kolejne punkty i zaczęli systematycznie odrabiać straty. W końcówce dopięli swego, obejmując prowadzenie 22:20, a po skutecznym podwyższeniu Szymona Krupy było już 24:20.

Goście nie zamierzali jednak składać broni. W ostatnich minutach zdobyli przyłożenie, które pozwoliło im doprowadzić do remisu. próba podwyższenia okazała się nieudana, dzięki czemu wynik pozostał nierozstrzygnięty. Jeszcze w doliczonym czasie gry Sroki próbowały przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę za sprawą drop-gola. Ku zaskoczeniu zawodników i kibiców sędzia nie zaliczył punktu, co wywołało spore rozgoryczenie wśród licznie zgromadzonej publiczności. Choć łodzianom statecznie nie udało się sięgnąć po zwycięstwo, mogą być zadowoleni ze swojej postawy. Jako pierwsi zdobyli punkty i pokazali charakter, odrabiając znaczną stratę. Hradec Kralove przez długi czas kontrolowali przebieg spotkania jednak w końcówce odczuli trudy meczu. Sroki natomiast zaprezentowały się znacznie lepiej w drugiej połowie i udowodniły, że potrafią walczyć do ostatniego gwizdka.

Na osobne wyróżnienie zasłużyli kibice, którzy przez całe spotkanie byli czternastym zawodnikiem Srok. Od pierwszego do Ostatniego gwizdka nieśli drużynę głośnym dopingiem, a efektowna oprawa przygotowana w drugiej połowie jeszcze bardziej podgrzała atmosferę przy Karpackiej. W momentach, gdy łodzianie odrabiali straty i walczyli o każdy metr boiska, wsparcie z trybun było wyraźnie Odczuwalne. To właśnie dzięki takiej energii gospodarze do końca wierzyli w korzystny rezultat. Po raz kolejny stadion przy Karpackiej pokazał, Że rugby w Łodzi ma wiernych i niezwykle zaangażowanych fanów.
